niedziela, 20 kwietnia 2008
z perspektywy
Ciekawe czy też tak macie...? Kiedy coś wam nie wyjdzie w danej chwili, nie uda się z kimś nawiązać relacji, spotkać, w normalny sposób pogadać bierze Was kurwica. Tak, tak - zapomniałam dodać, że piszę o relacjach z ludźmi. A potem, po czasie, długim czasie, kiedy wracacie pamięcią, dochodzicie do wniosku, że dobrze wyszło jak wyszło, tak jest lepiej. Mimo że się coś pokomplikowało i kiedyś myśleliście, że przegrywacie, buntowaliście się przeciwko temu, że tak wyszło, to jednak okazuje się dzisiaj, że wszystko złożyło się na Waszą korzyść. Do tego trzeba dojrzewać, tak myślę, czasem latami i nabrać do wydarzeń w życiu odpowiedni dystans, ale gdy opadną emocje pozostaje się uśmiechnąć... Cieszę się, że niektórzy otwarcie mówią, że im się ułożyło, to dobrze :) :*
wtorek, 25 marca 2008
strategia
Ja pytam jak tu działac? co robic czego nie? zeby nie wyjsc na idiotke... pracujemy razem, to ze dzieli na slugi korytarz to nie znaczy, ze nie spotykamy sie ani ze nie bedziemy sie spotykac, heloł! nie moge isc na calosc tak by cale biuro gadalo, dopiero te prace dostalam... to musi byc wywazone i naturalne, bez nachalnosci, tak mysle... a po prawdzie to NIE chce sie sparzyc... :|
piątek, 21 marca 2008
a dzisiaj
A dzisiaj się tak fajnei ubrał, o rety - na luzaku - nie w gajer! O rany - ze mną coś ostatnio nie tak - nie dość, że twarz mi kwitnie :[ to jeszcze z głową coś nie alo!
czwartek, 20 marca 2008
elektroniczny lodołamacz
nie mógł sobie chłopak z zegarem poradzić, przyszedł do kolegi, którego nie było akurat w pokoju :) 10 minut później dostarczyłam na biurko zegar - ustawiony kalendarz, godzina i inne takie :) obiekt zachwycony - piersze koty za płoty :P avanti!!!
środa, 19 marca 2008
jest...
dystans, i przyznam, że nie mam pomysłu na ruch - poradźcie coś!!! Ja na prawdę nie mam doświadczenia w tej materii, bo przecież rozsypanie papierów albo oblanie kawą to najgorszy sposób na podryw jaki można sobie wyobrazić. A potrzeba ocieplenia relacji, odrobinę mniej sztywności kiedy się spotykamy w kuchni, nie weim jak to przełamać, a jest tak, że jedno na drugie ukradkiem zerka, on na mnie ja na niego... Praca to trudne miejsce na takie rzeczy, nie robimy nic razem w zespole, tak łatwiej było by wypracować sobie bliskość - wiem brzmi koszmarnie, ale ja to właśnie tak postrzegam, proces zbliżania się do drugiego człowieka to długa droga w moim przypadku, musi być też macanie - zobaczenie na ile mogę sobie w stosunku do drugiej osoby pozwolić.
niedziela, 02 marca 2008
niby nic a jednak cos
Cos jest na rzeczy. Facet, kolega, dowcipny, towarzyski, nic mu nie brakuje, dobrze zarabia. W kategorii facetów na mojej liście ostatnie miejsce pod względem taktu, wyczucia i innych takich... Ale coś go do mnie ciągnie... a mnie też zaczyna ciągnąc... tylko co z tego wyjdzie. W biurze - przecież to nie przejdzie, bedą plotki i gadanie... rety!!!
piątek, 15 lutego 2008
akumulatory... i cygański temperament
Tak się składa, że tak wypada, że raz na 3-4 miesiące uciekam i jadę w siną dal naładować akumulatorki na następne miesiące. I tak się stało i teraz. Byłam w Szczawnicy, całe 6 dni, z których 5 spędziłam na wycieczkach górskich po Beskidzie Sądeckim. Piękny Ci on o każdej porze, bo chociaż śniegu mało to mgła i błyski słońca dodawały mu niezapomnianego uroku, eh... Wracać się nie chciało, ale trzeba było, albowiem zdrówko o sobie dać znało. Nie, nie, z kolanami wszystko dobrze, w ogóle to od poniedziałku zaczynam rehabilitację, masaże i inne takie. Nie mniej oszczędzę Wam szczegółów. Jedna myśl nie daje mi jednak spokoju. A konkretnie pewnien gatunek ludzi o bardzo krótkich korzeniach, hej, bez podtekstów proszę! Takich, których nigdzie nic i nikt nie trzyma, pojawiają sie na chwilę i lecą dalej, nie mając nic do stracenia, nie zostawiając za sobą sladu, jedynie taki w sercach ludzi, których spotkali. Raz tu, raz tam... Taki cygański temperament. Ja mam po co wracać, do kogo, mam swe obowiązki, znajomych tu i tam... Ale jedno wiem, wiem, gdzie jest moje miejsce. I chociaż czasem na chwilę włączy mi się szwendaczek, to po czasie pojawia się tęsknota, za ludźmi, miejscami, i tym wszystkim co zostało... Pieprze, co? To może przez gorączkę, dzisiaj czuję noc przede mną dreszczy, bom ciutek zaziębiona... A wracając, to kto ma lepiej? Spać...
środa, 30 stycznia 2008
listy gończe
Ślą za człowiekiem listy gończe, nie wiadomo kiedy Cię to dopadnie... Zaganianie - tylko to na usprawiedliwienie... Przyczyna to przejmowanie pewnych obowiązków ze swiadomością, że po poprzednikach trzeba posprzątać... Przyczyna to planowana przeprowadzka i sprawy towarzyszące... Przyczyna to zaniedbanie rodziny, brak czasu na wspólne posiedzenie, ale nie tylko, także przyjaciół... WSTYD... nie obiecuje jak to bedzie wyglądało, ale poprawie się..., aż mi głupio, bo tutaj kawałek życia, żal zostawiać... głównie ze względu na Was. GD! dzieki za zainteresowanie, miło, że ktoś zagląda i... wyciera kurz z okładki do tego pamiętnika. ;) Serdeczności!
poniedziałek, 31 grudnia 2007
postanowień...
W Nowym Roku: trafnych noworocznych postanowień. Warto je robić, warto je spisywać, warto się z nich rozliczać... spełnienia marzeń tego co najlepsze dla Was... A na dzisiejszy wieczór szmpańskiej zabawy, niekoniecznie suto zakrapianej alkoholem, wielu achów i ochów podczas noworocznych fajerwerków... Do siego roku! ps. u mnie trenują od Wigilji, co wieczór słychać salwy... :)
wtorek, 25 grudnia 2007
zwolnij - szkoda życia
Piszę nie bez kozery w czasie Świąt. Zabieganie, zalatanie... urwanie głowy. Dom = hotel... Tak było przez ostatnie 4 tygodnie, mieszkać we 4 osoby i widywać sie 20 - 40 minut dziennie. Brak czasu dla bliskich - mnie to przeszkadza, taka jestem pod tym względem staroświecka... Zatrzymania, zwolnienia, kontemplowania TEGO czasu z Rodziną, przyjaciółmi... W czasie wolnym od gniewu i skarg. Dużo spokoju, pogody w sercach, śnieżynek za oknem i dziecięcej naiwności zapatrzenia w zielone drzewko, bo to ważne... Wesołych Świąt! |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A miłość jak sraczka, przychodzi z nienacka (przyjaciel MyMagic)
ALL rights reserved
Czytają mnie i ja ich czytam
Kiedyś tu byli, ehh...
To co mówisz niech będzie pełne treści. I niech nie wychodzi z Twoich ust żadne słowo zawieszone w próżni i pozbawione znaczenia. (św. Ambroży)
|